Dyrektor pogotowia pod lupą TVN24
TVN24 opisał sprawę Łukasza Pacha, dyrektora Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach. Według ustaleń redakcji, pogotowie miało zapłacić blisko milion złotych za cztery samochody służbowe, z których korzystał dyrektor i jego współpracownicy.
W materiale pojawia się też mercedes za prawie 300 tysięcy złotych, telefony komórkowe za około 45 tysięcy złotych oraz informacja, że dyrektor miał co roku otrzymywać nowego iPhone’a. Do tego dochodzi niemal 240 tysięcy złotych dodatku związanego z końcem kadencji, premią i niewykorzystanym urlopem.
I teraz robi się ciekawie, bo ten sam dyrektor jeszcze niedawno pojawiał się w Zabrzu jako jedna z twarzy opowieści o nowej stacji pogotowia.
Zabrze, sesja i bardzo wygodna laurka
W marcu pisaliśmy o sesji Rady Miasta Zabrze, podczas której wrócił temat nowej stacji pogotowia. Sama inwestycja jest potrzebna. Zabrze potrzebuje dobrej lokalizacji dla karetek, sprawnego wyjazdu zespołów i lepszych warunków dla ratowników.
Tylko że problem nigdy nie dotyczył samej stacji.
Problem dotyczył tego, jak szybko z ważnej sprawy dla mieszkańców zrobiono polityczny spektakl. Były podziękowania, były ciepłe słowa, była laurka dla Ewy Weber i przekaz, który bardziej przypominał ustawioną scenę niż normalną rozmowę o bezpieczeństwie.
Wtedy można było jeszcze udawać, że to tylko lokalna niezręczność. Po materiale TVN24 ta historia wygląda już dużo mniej niewinnie.
Pogotowie to nie scenografia do PR-u
Jeśli dyrektor publicznego pogotowia pojawia się na sesji i mówi o bezpieczeństwie mieszkańców, to mieszkańcy mają prawo oczekiwać przejrzystości. Zwłaszcza wtedy, gdy mówimy o instytucji finansowanej z publicznych pieniędzy.
Nie chodzi o to, że dyrektor ma jeździć maluchem i dzwonić z telefonu z klapką. Chodzi o proporcje. Pogotowie ratunkowe to nie prywatna firma, tylko służba publiczna. Tu każdy wydatek powinien dać się spokojnie wytłumaczyć.
Samochody za blisko milion złotych, coroczne iPhone’y i wysokie dodatki na koniec kadencji trudno zestawić z obrazkiem ratowników, którzy każdego dnia pracują w systemie wymagającym pieniędzy, ludzi i sprzętu.
Pytania do Zabrza nadal są aktualne
Po publikacji TVN24 warto wrócić do marcowej sesji i zapytać wprost: czy władze Zabrza wiedziały, z kim budują ten medialny przekaz? Czy ktoś dzisiaj zapyta dyrektora WPR o standardy zarządzania pieniędzmi? Czy osoby, które tak chętnie odbierały pochwały, równie chętnie zabiorą głos teraz?
Bo jeśli wcześniej pogotowie w Zabrzu było używane jako element politycznej opowieści, to dziś ta opowieść ma bardzo niewygodny dopisek.
Nowa stacja tak, polityczny teatr nie
Nowa stacja pogotowia w Zabrzu jest potrzebna. Co do tego nie ma sporu. Ratownicy zasługują na dobre warunki pracy, a mieszkańcy na szybki dojazd karetki.
Ale właśnie dlatego ta sprawa nie powinna być przykrywana politycznymi laurkami i uśmiechami do zdjęć.
W marcu pisaliśmy, że wokół pogotowia w Zabrzu zrobiono polityczny teatr. Po materiale TVN24 można dodać jedno: scenografia zaczęła się sypać.





Dodaj komentarz