W ratuszu nie ma już współpracy. Jest walka
W zabrzańskim ratuszu coraz mniej jest mowy o spokojnym zarządzaniu miastem, a coraz więcej o brutalnej walce o wpływy. Z nieoficjalnych informacji, które krążą wśród radnych i urzędników, wynika, że konflikt pomiędzy Agnieszką Rupniewską a Ewą Weber wszedł w nową, ostrą fazę.
To już nie są różnice zdań czy polityczne tarcia. To otwarta wojna o realną władzę w mieście i o to, kto ma lepsze dojście do marszałka Wojciecha Saługi.
Wyścig do marszałka
W kuluarach mówi się wręcz o kuriozalnych sytuacjach, w których obie strony prześcigają się w publicznych gestach lojalności wobec marszałka. Komentarze w mediach społecznościowych, demonstracyjne poparcie, podkreślanie „dobrych relacji”. Coraz mniej subtelności, coraz więcej pokazowej gry pod przyszłe rozdania polityczne.
Według rozmówców z ratusza stawka jest jedna: kto będzie miał realne polityczne plecy w regionie i kto będzie mógł mówić, że „ma wsparcie z góry”.
Weber buduje własne zaplecze

Ewa Weber, jako wiceprezydent, ma dziś realne narzędzia władzy. I jak twierdzą nieoficjalnie samorządowcy, coraz śmielej z nich korzysta. W kuluarach mówi się o systematycznym obsadzaniu swoimi ludźmi stanowisk w miejskich spółkach i instytucjach.
Najczęściej pada przykład MOSiR, gdzie doszło do zmiany na stanowisku prezesa, oraz sygnały ze ZBM, gdzie wiceprezydent miała wydawać bezpośrednie polecenia. W ratuszu mówi się wprost: to nie są przypadki, to jest budowanie własnego zaplecza politycznego.
Kontrola informacji i własny układ
Dodatkowe emocje budzi fakt, że trzeci wiceprezydent to bliski współpracownik Weber. Według części urzędników i radnych oznacza to, że wiceprezydent coraz szczelniej kontroluje obieg informacji w ratuszu i to, co naprawdę dociera do prezydenta miasta.
Coraz częściej pojawia się też zarzut, że informacje są filtrowane tak, by wzmacniać jedną stronę konfliktu, a osłabiać drugą.
Rupniewska nie zamierza odpuścić
Z drugiej strony jest Agnieszka Rupniewska, która według tych samych nieoficjalnych relacji absolutnie nie zamierza oddać pola. W jej otoczeniu mówi się, że to właśnie ona ma być politycznym konkurentem Weber w walce o przyszłą dominację w Zabrzu.
W praktyce oznacza to coraz ostrzejszą walkę nie tylko o wpływy w mieście, ale przede wszystkim o to, kto będzie postrzegany w regionie jako „ten właściwy partner” dla marszałka Saługi.
Miasto jako zakładnik politycznej wojny
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w tej wojnie coraz mniej chodzi o Zabrze. Coraz więcej o pozycję, wpływy i ustawianie się pod kolejne wybory.
Coraz częściej w ratuszu słychać gorzkie komentarze, że miasto staje się zakładnikiem wewnętrznej wojny w jednym środowisku politycznym.
Cisza z oficjalnych gabinetów
Oficjalnie nikt niczego nie potwierdza. Nie ma komunikatów, nie ma dementi, nie ma wyjaśnień. Ale skala plotek, przecieków i napięć jest dziś tak duża, że coraz trudniej udawać, że nic się nie dzieje.
Jedno jest pewne: w Zabrzu trwa ostra gra o władzę, a jej finał może zdecydować nie tylko o układzie sił w ratuszu, ale o całej politycznej przyszłości miasta




Dodaj komentarz